Misja
Praca zaczyna się od tego, że ludzie ze sobą rozmawiają.
Każdy spisany proces jest obietnicą, że ktoś go dotrzyma. taos powstał odwrotnie niż większość narzędzi — zaczęliśmy od rozmowy i dopiero wokół niej zbudowaliśmy resztę. Bo to w rozmowie praca naprawdę się zaczyna i to tam, w większości firm, po cichu ginie.
Skąd wziął się taos
Zbudowaliśmy to, czego sami potrzebowaliśmy.
-
Dzień uciekał na szwach
Decyzja zapadała na czacie. Zadanie z niej mieszkało gdzie indziej. Klient w trzecim miejscu, zgłoszenie w czwartym, dokument w piątym. Nic nie było zepsute, a mimo to każdy dzień wyciekał na stykach — odnajdywanie wątku, przypominanie sobie ustaleń, sprawdzanie, czy ktoś już nie odpowiedział w innym narzędziu.
-
Integracje przenoszą dane, nie kontekst
Zrobiliśmy to, co robią wszyscy: połączyliśmy wszystko ze wszystkim. I nauczyliśmy się, że powiadomienie o komentarzu, wrzucone na kanał jako sucha linijka tekstu, nie pozwala odpowiedzieć tam, gdzie się stoi. Klikasz, przechodzisz, logujesz się, szukasz zadania. Kontekst nigdy nie pojechał. Pojechały tylko dane.
-
Potem firma urosła i pęknięcia stały się konstrukcją
Między dziesięcioma osobami a osiemdziesięcioma dzieje się coś, o czym nikt nie uprzedza. To, co mieściło się w kilku głowach, przestaje się w nich mieścić. Odpowiedzialność się rozmywa. Założyciel staje się wąskim gardłem każdej decyzji, a kultura, dla której pierwsze dziesięć osób zostało, zaczyna się rozrzedzać dokładnie wtedy, gdy nie ma czasu tego zauważyć.
-
Więc przestaliśmy dokładać narzędzia
taos jest odpowiedzią, którą chcieliśmy kupić i której nie było: jedno miejsce, w którym wiadomość staje się zadaniem z właścicielem i terminem, komentarz z tego zadania wraca na kanał, z którego wyszedł, a nikt nie musi zmieniać okna, żeby wziąć udział w ustaleniu.
Skąd nazwa
Sto oczu, które przestały pilnować, a zaczęły opowiadać.
W greckim micie Argus Panoptes miał sto oczu i nigdy nie zamykał wszystkich naraz. Był doskonałym obserwatorem: wiedział wszystko i nie mówił nic. Kiedy zginął, Hera nie pozwoliła tej wiedzy przepaść — przeniosła jego sto oczu na pióra ogona swojego ptaka.
ταώςtaos · po grecku paw
Ta sama wiedza, ten sam komplet spojrzeń — tylko że przestały pilnować, a zaczęły się pokazywać. Sto osobnych oczu rozkłada się w jedno, wspólne piękno, którym żadne z nich nie było osobno.
I taka jest organizacja, w której chcielibyśmy pracować: nie jedna osoba, która wie wszystko i milczy, tylko wiele osobnych spojrzeń, widocznych naraz, składających się na coś, czego nikt nie ma w pojedynkę. Dlatego w naszym logo jest paw, a w jego ogonie pięć kolorów, a nie jeden.
W co wierzymy
Cztery rzeczy, których nie oddamy.
-
Najpierw ludzie i komunikacja
Żaden proces nie działa, jeśli ludzie w środku ze sobą nie rozmawiają. Procedury nie wykonują się same — niesie je ktoś, kto zrozumiał, co ustalono. Dlatego punktem wyjścia jest u nas rozmowa, a reszta narasta wokół niej, a nie odwrotnie.
-
Cisza jest funkcją
Narzędzie, które przerywa sto razy dziennie, nie pomaga. Wydaje Twoją uwagę i nazywa to zaangażowaniem. taos powiadamia tam, gdzie naprawdę trzeba zareagować, a reszta czeka, aż sam po nią sięgniesz. Godziny pracy są respektowane, a nie mierzone.
-
Kultura jest częścią produktu, a nie najwyższego pakietu
Docenianie, feedback, pytanie ludzi, jak naprawdę wyglądał miesiąc — nic z tego nie jest u nas dopłatą. Feedback Friday, kudosy i ankiety są w pakiecie darmowym. Firma, która musi kupić osobny abonament, żeby komuś podziękować, nie zrobi tego drugi raz.
-
Europejskość nie jest ustawieniem
Polska spółka, europejska infrastruktura, jurysdykcja, która nie zależy od wybranego pakietu. To jedyna rzecz, której konkurent nie doda w kolejnej wersji: albo się ją ma, albo nie.
Co to znaczy, kiedy budujesz zespół
Trzy momenty, które spotyka każda rosnąca firma.
To nie są persony z prezentacji. To trzy miejsca, w których narzędzia zwykle zaczynają kosztować więcej, niż dają — i co robimy z każdym z nich.
-
Jest Was ośmioro
Wszystko mieści się w jednym pokoju i jednym czacie. Ryzykiem nie jest chaos — ryzykiem jest odpalenie czterech subskrypcji, za które będziecie płacić za trzy lata. Dlatego darmowy pakiet jest prawdziwym pakietem: osiem osób, czat, tablice, ankiety i kudosy, bez sufitu na to, ile piszecie, i bez karty.
Free
-
Jest Was dwadzieścioro
Dołącza pierwsza osoba, której nie było na początku, i nagle nic już nie jest oczywiste. Tu powtarzalne procesy przestają być biurokracją, a stają się uprzejmością: szablon z krokami, terminami i nazwiskiem przy każdym etapie, żeby nikt nie musiał zgadywać, co dalej i kto to trzyma.
Workspace
-
Jest Was pięćdziesięcioro
Teraz pytanie brzmi, czy założyciel nadal musi być w każdej decyzji. Pulpity pokazujące, co za chwilę do Ciebie trafi, role, które nazywają odpowiedzialność po imieniu, badanie pulsu łapiące problem w miesiąc, a nie na rozmowie odejściowej — to kupuje ten krok wyżej i to jest jedyny powód, żeby go zrobić.
Business OS
Dlaczego pakiety wyglądają tak, jak wyglądają
Nic ważnego nie jest trzymane jako zakładnik.
-
Darmowy pakiet nie jest pułapką
To nie odliczanie i nie okrojone demo. To pakiet, na którym mały zespół może zostać, z włączonymi już tymi częściami, które robią z zespołu zespół.
-
Nie sprzedajemy kultury osobno
Kudosy i feedback zaczynają się od zera złotych. Badanie pulsu i eNPS przychodzą jeden pakiet wyżej, a nie cztery — i przychodzą w tym samym abonamencie, a nie jako cudze logowanie.
-
Płacisz za skalę, a nie za pozwolenie
Wyższe pakiety dają więcej osób, więcej tablic, więcej procesu — a nie pozwolenie na funkcję, której i tak potrzebowałeś. Nic nie jest przenoszone wyżej dlatego, że by się tam dobrze sprzedawało.
-
Uzupełniamy to, na czym już pracujecie
Poczta, dokumenty i dysk zostają w Google Workspace albo Microsoft 365. Nie prosimy o rewolucję — tylko o to, żebyście przestali płacić za cztery narzędzia, które taos zastępuje w całości.
Zamień chaos w
.
Jeśli Twój zespół ze sobą rozmawia, a praca i tak przelatuje przez szczeliny, to problemem są szczeliny, a nie ludzie. Wszystko otwarte do 30 listopada, bez karty i bez limitu użytkowników.